Dzieciaki każde w swoim pokoju jeszcze śpi. Jedno cierpiące po zabiegu, drugie chyba z grypą. Choć jeszcze nie wiem. Okaże się jak się obudzi. Małż obudził mnie z pytaniem czy zjem z nim śniadanie. Tylko we dwoje, na spokojnie, bez pośpiechu, trochę żartów, pogadaliśmy. Pojechał. Fabryka wzywa.
Zostałam z kawą i ciszą w domu. Nawet pies po porannym wyjściu jeszcze zasnął. Piję więc tę kawę i piszę, a dookoła bałagan po śniadaniu jak diabli. No właśnie... koniec chwili dla mnie, Mały się budzi i porządek też sam się nie zrobi. No...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz