Zostawię to tutaj dla siebie, żeby nie zaginęło
Zobaczymy...
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
środa, 18 lutego 2026
Chwila
Dzieciaki każde w swoim pokoju jeszcze śpi. Jedno cierpiące po zabiegu, drugie chyba z grypą. Choć jeszcze nie wiem. Okaże się jak się obudzi. Małż obudził mnie z pytaniem czy zjem z nim śniadanie. Tylko we dwoje, na spokojnie, bez pośpiechu, trochę żartów, pogadaliśmy. Pojechał. Fabryka wzywa.
Zostałam z kawą i ciszą w domu. Nawet pies po porannym wyjściu jeszcze zasnął. Piję więc tę kawę i piszę, a dookoła bałagan po śniadaniu jak diabli. No właśnie... koniec chwili dla mnie, Mały się budzi i porządek też sam się nie zrobi. No...
wtorek, 4 listopada 2025
Jesień, nie-jesień
sobota, 4 października 2025
Cisza
Zapadła cisza. Nie dzwonię już po przychodniach, nie szukam najbliższych terminów, nie planuję dnia tak, by móc podjechać do szpitala. Nie ustalam z rodzeństwem kto z nas będzie mógł go odebrać po chemioterapii, czy u kogo dzieci zdrowe, by nie narażać go na powikłania. Nie wystaję pod gabinetem lekarza prowadzącego lub dyżurującego. Nie planuję obiadu na niedzielę tak, by on też mógł zjeść to co i my. Nie szukam nowszych, lepszych sposobów leczenia. Dziś nie zajechał do mnie jak zawsze po sobotnich porannych zakupach. Jutro jego miejsce przy stole u nas podczas niedzielnego obiadu będzie puste. W żadnym oknie jego domu już nie pali się światło. Nie słyszę już jak w charakterystyczny dla siebie sposób zdrabnia moje imię.
Bardzo pusto i cicho się zrobiło. Za cicho i za pusto, Tato.
poniedziałek, 25 sierpnia 2025
Czas
Został czas. Nie ze wiele go zostało - to już jasne. Słyszeć, że to skomplikowany przypadek i "proszę pani, ja się tego nie podejmę" - tylko cisza mogła to pomieścić.
Chwila na otrząśnięcie i chodź, znajdziemy inny sposób. Jeszcze nie wiem czy znaleźliśmy.
Na razie znalazła mnie świadomość, że nie tak wiele czasu nam zostało. Chciałoby się go dobrze wykorzystać.
czwartek, 21 sierpnia 2025
Kiedy...
... to wszystko tak j...ło to nie wiem. Jeszcze z Krawcowego Wierchu schodziliśmy z małżem zadowoleni choć z niedosytem, ale wdzięczni. W głowie było lato i sporo pomysłów na przyszłość. A potem małż, ojciec, młoda i jeszcze raz małż pod znakiem zapytania.
Dużo tego i gabaryty też duże.
Boję się baniem, którego nigdy już nie chciałam doświadczyć, a który już niestety znam.
czwartek, 12 czerwca 2025
Kawa w mundurze
Nie umiem powiedzieć, kiedy się poznaliśmy. Po tym jak wróciłam do pracy, po prostu wpadał do mnie służbowo. To koleżanka z pokoju zaczęła z nim żartować, zagadywać.
Potem dziewczyny się śmiały, że jak rozmawia ze mną to się czerwieni. Zauważyły, że patrzy mi prosto w oczy, nie ucieka nigdy wzrokiem. Schlebiało mi, że gdy się pojawiałam w pobliżu, zawsze wychwycił mnie wzrokiem z tłumu.
Bywał u mnie w pracy, wypijaliśmy służbową kawę, omawialiśmy tematy, żartowaliśmy trochę i tyle.
Niekoniecznie w moim typie, ale... z czasem zaczął mnie pociągać. I to coraz bardziej. Ostatnio to już czuć było między nami iskry. Zaczęłam więc go unikać. On mnie wyraźnie też. Spojrzenia mówiły jedno, ale trzymaliśmy dystans.
I impreza firmowa. Zaprosili też jego firmę, bo mocno współpracuje z naszą. Był. Szybko się złapaliśmy wzrokiem. A potem jeden mój drink, drugi, jego jedno, a potem drugie piwo. Rozmawialiśmy... Zaczął...
A., Ty wiesz jak na mnie działasz, prawda?
Wiem, bo Ty na mnie też.
Co z tym zrobimy?
Masz żonę i dzieci, ja męża i dzieci. Co możemy zrobić? Nic.
Nie powiem, żeby mi się to podobało, ale wiem, że masz rację.
Teraz służbowe sprawy załatwiamy przez telefon. To dobrze. Drugi raz do tej samej rzeki nie wejdę.